Latest Posts

Przygotowanie do rekrutacji – list motywacyjny

Przygotowanie do rekrutacji - list motywacyjnyList motywacyjny obok Curriculum Vitae jest kolejnym bardzo ważnym dokumentem aplikacyjnym, od którego treści i formy zależy, czy kandydat zostanie zaproszony na rozmowę rekrutacyjną. Napisanie listu motywacyjnego, tak samo jak życiorysu możemy zlecić specjaliście, albo przygotować go osobiście. O czym warto pamiętać przy tworzeniu listu motywacyjnego? Jakie elementy powinien zawierać? Jak go napisać, żeby zainteresować specjalistę ds. rekrutacji i jakich błędów unikać? Na te i podobne pytania postaram się odpowiedzieć w dzisiejszym poście.

Głównym zadaniem listu motywacyjnego jest przekonanie rekrutera do tego, że dany kandydat będzie najlepszy na określone stanowisko pracy. List powinien być napisany w uprzejmym tonie, zwięźle i na temat. Najlepiej jeśli jest skierowany do konkretnej osoby zajmującej się rekrutacją. Jeśli nie znamy nazwiska rekrutera, warto jest zasięgnąć takiej informacji w Internecie, albo dzwoniąc do sekretariatu firmy do której aplikujemy. We wstępie należy podać informację na jakie stanowisko aplikujemy i gdzie dowiedzieliśmy się o tej ofercie pracy. Rozwinięcie jest głównym elementem listu motywacyjnego, to w nim należy napisać dlaczego nasza kandydatura będzie najlepsza. Warto używać niestandardowych wypowiedzi i sformułowań, które zainteresują i zaintrygują adresata. W zakończeniu należy pamiętać o uprzejmej formule typu „z poważaniem” i własnoręcznym podpisie.

Przygotowanie do rekrutacji – Curriculum Vitae

Przygotowanie do rekrutacji - Curriculum VitaeNa chwilę obecną profesjonalne Curriculum Vitae nie stanowi już żadnego problemu, gdyż możemy jego przygotowanie zlecić firmie, która się w tym specjalizuje. Na rynku dostępnych jest bardzo dużo podmiotów zajmujących się stricte tematami rekrutacji, w tym przygotowywaniem dokumentów aplikacyjnych na zamówienie. W sieci dostępne są również specjalne kreatory życiorysów z których można skorzystać. Jeśli decydujemy się na samodzielne napisanie swojego życiorysu, warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach.

Przede wszystkim, życiorys powinien być przygotowany pod wybraną ofertę pracy. To znaczy, że z całej swojej kariery zawodowej, ze wszystkich swoich umiejętności, wybieramy te informacje, które będą istotne dla konkretnej rekrutacji. Wiadomości zawarte w Curriculum Vitae powinny być napisane w kolejności odwrotnej do chronologii tzn. należy zacząć od najnowszych idąc po kolei do najstarszych. Należy pamiętać również o tym, aby informacje były napisane krótko, a szczegółowo. Jeśli chodzi o dane osobowe, to podajemy tylko imię i nazwisko, miejsce zamieszkania i dane kontaktowe. Zdjęcie nie jest wymagane, aczkolwiek mile widziane (jeśli je zamieszczamy to koniecznie musi to być typowe zdjęcie do dokumentów). Życiorys nie powinien przekraczać dwóch stron formatu A4 i powinien być zapisany w standardowym formacie tj. np. doc., docx, pdf., chyba że w ofercie pracy poproszono o jakiś specjalny format, w którym należy przesyłać dokumenty aplikacyjne. W CV absolutnie nie należy zamieszczać fałszywych informacji, gdyż z pewnością i tak zostaną one zweryfikowane przez specjalistę ds. rekrutacji, a kandydat wyjdzie przy tym na kłamcę i tylko na tym straci.

Dyrektor z autorytetem

dyrektor z autorytetemSiła autorytetu zależy od tego w jaki sposób postrzegają nas ludzie. Czy w ogóle uznają nas za autorytet? Czy za nami pójdą w pełnym zaufaniu i z zaangażowaniem, czy może będziemy musieli ich „pchać” przed sobą? Jak więc zbudować swój autorytet u podwładnych? Odpowiedź nie może być jednoznaczna i prosta. Istnieją natomiast pewne najważniejsze czynniki i źródła, które prowadzą do jego budowania.

  • Kompetencje na które składa się wiedza, doświadczenie i umiejętności.
  • Budowanie relacji pod którymi kryje się otwarta i szczera komunikacja, okazywanie szacunku i dotrzymywanie obietnic, konsekwencja w egzekwowaniu i rozliczaniu powierzonych zadań.
  • Autentyczność, odpowiedzialność i spójność działania – nie tylko w życiu zawodowym, ale także prywatnym.
  • Przestrzeganie zasad moralnych i wrodzona charyzma.

Wraz z otrzymanym stanowiskiem menedżerskim Dyrektor Oddziału otrzymuje tak zwany autorytet formalny. Na siłę tego autorytetu i przekształcenie go w autorytet nieformalny może wpłynąć jednocześnie sam, a zależy to od tego jakim jest szefem. Czy sprawiedliwie dzieli obowiązki i w jednakowy sposób traktuje podwładnych? Czy podejmuje szybkie i trafne decyzje w trudnych sytuacjach? Czy potrafi zażegnać spory i zjednoczyć skłócony zespół? Itd.

Należy pamiętać jednocześnie o tym, że budowanie autorytetu to jedna strona medalu, a druga to jego utrzymanie. Bo o ile dosyć długo się go buduje, to o tyle szybko można go stracić.

Jak rządzi dyrektor, czyli style zarządzania

Jak rządzi dyrektor czyli style zarządzaniaKierowanie zespołem pracowników nie należy do łatwych. W całym procesie zderzają się ze sobą cechy osobowościowe przełożonego oraz cechy osobowościowe podwładnych, których im jest więcej – tym większa „mieszanka wybuchowa”. Nie ma jednego idealnego stylu zarządzania, który sprawdziłby się w każdej grupie pracowników. Najważniejsze jest, aby manager zdawał sobie sprawę ze swoich mocnych stron i z tego, co najlepiej zadziała na jego podwładnych.

Według Kurta Lewina, Ronalda Lipitta i Ralpha K. White’a wyróżniamy trzy style kierowania zespołem: Styl demokratyczny, styl autokratyczny i styl liberalny

Styl autokratyczny polega na arbitralnej władzy przełożonego (kierownika, dyrektora) i zakłada, że ludzie raczej unikają odpowiedzialności i obowiązków oraz dążą do minimalizacji wysiłku. Przełożony wydaje rozkazy i polecenia oraz nie dopuszcza swoich pracowników do podejmowania decyzji. Jest surowy, wymagający, nastawiony na realizację zadań, a przy tym rzadko stosuje nagrody. Raczej nastawiony jest na motywowanie pracowników poprzez kary.

Styl demokratyczny polega na otwartym dialogu przełożonego z pracownikami. Przełożony zachęca podwładnych do podejmowania decyzji w zakresie podziału czynności i ustaleniu zadań prowadzących do zamierzonego celu. Styl ten zakłada, że pracownik jest twórczy i zaangażowany w działanie.

Styl liberalny, inaczej nieingerujący  polega na pozostawieniu pracownikom pełnej swobody w działaniu w ramach realizacji założonego celu. Przełożony sam nie podejmuje żadnych decyzji, nie ocenia pracy podwładnych. Zapewnia im jedynie niezbędne materiały i środki do pracy.

Pomoc w chorobie

b59

Mój dyrektor oddziału to facet naprawdę w dechę, że się tak slangowo wyrażę. Dyrektorzy poważnych banków zazwyczaj zachowują się jakby połknęli kij od szczotki, jednak na szczęście mój jest inny. Tam, gdzie istnieje jakakolwiek szansa na złagodzenie biurowego rygoru, tam dyrektor pozwala nam popuścić pasa, pamiętając przy tym o zachowaniu wszelkich standardów obsługi klienta. Chyba dzięki temu nasz oddział cieszy się dużym uznaniem w oczach klientów i na nas wpływa najmniej skarg.
Jakiś czas temu dyrektor usłyszał gdzieś, że w naszym mieście organizowana jest zbiórka pieniędzy na bardzo chorego chłopca, który walczy z nowotworem oka. Szef przejął się tym bardzo i bardzo zaangażował w pomoc temu dziecku. Byliśmy w szoku, gdy dyrektor wezwał wszystkich pracowników do siebie, z wielką powagą poinformował o trudnej sytuacji chłopca i poprosił o pomoc (w miarę naszych możliwości) oraz rozpowszechnianie informacji o zbiórce. Drogą pantoflową dowiedziałem się, że dyrektor przeznaczył całą swoją ostatnią premię na tego chłopca, a premia była niemała. Oczywiście większość naszego oddziału wspomogła jakąś kwotą zbiórkę dla chłopczyka, jednak nikt nie zrobił tyle, co dyrektor. Co chwila biega na jakieś spotkania, pomaga w zbieraniu nakrętek i publikuje w Internecie informacje o akcji.

Dużo stresu

p59Zarządzanie oddziałem bankowym wiąże się z dużym stresem i odpowiedzialnością. Czasem marzy mi się, by obudzić się rano i nie być tym, kim jestem. By z moich barków spadł obowiązek czuwania nad pracą kilkunastu osób i martwienia się o to, czy osiągniemy odpowiedni poziom sprzedaży i zadowolimy moich pracodawców. Chciałbym móc wziąć wolne od odpowiedzialności – móc pobyć zwykłym pracownikiem, który martwi się tylko i wyłącznie o swoją pracę, a nie pracę kilkunastu różnych osób. Życie takich zwykłych pracowników jest o wiele mniej skomplikowane niż moje, kierownik oddziału Chełm.

Czasem to, co dzieje się u nas w firmie tak bardzo wpływa na moje samopoczucie, że muszę się czymś wzmocnić. Często sięgam po krople lub tabletki na uspokojenie, czasem wystarcza też melisa. Przez stres związany z pracą niedawno odezwały się moje wrzody, które przez jakiś czas miałem wyleczone. Teraz nie mam – wystarczy, że zjem coś ostrego lub gorącego, a żołądek odmawia mi posłuszeństwa, buntuje się i boli jak diabli. W poniedziałek mam wizytę u gastrologa. Pewnie dostanę jakieś leki i przykaz stosowania dobrej diety. Na jakiś czas będę musiał zapomnieć o smażonym jedzeniu.

Sami widzicie, że stanowisko kierownicze to nie tylko ochy i achy. To także duży stres, problemy ze zdrowiem i konieczność wyciszania się środkami farmakologicznymi.

Dyrektor-widmo

Dyrektor naszego oddziału jest człowiekiem bardzo specyficznym, którego nadal nie mogę do końca rozgryźć.  Zanim rozpocząłem pracę w oddziale bankowym byłem przyzwyczajony do przełożonych, których bardzo ciekawi praca swoich podwładnych. W poprzedniej pracy niemal co miesiąc mieliśmy dwugodzinne spotkania z dyrektorem, na których ten omawiał nasze wyniki, roztaczał przed nami wizje świetnie prosperującej firmy i zachęcał do intensywniejszej pracy.

z59W obecnej firmie mam wrażenie, że dyrektor oddziału Siedlce to dyrektor-widmo. W pracy zjawia się prawie zawsze przede mną i wychodzi z niej później. W niektóre dni nie zjawia się w oddziale w ogóle i nikogo to jakoś nie dziwi. Naszego dyrektora widziałem tylko raz – podczas ostatniego etapu moich rozmów kwalifikacyjnych. Wpadł na spotkanie dosłownie na trzy minuty, popatrzył na mnie, zadał jedno pytanie i wykręcając się nawałem pracy wyszedł ze spotkania. Czasem wydaje mi się, że jego siwa czupryna miga mi gdzieś na piętrze, ale nigdy nie jestem w stanie potwierdzić czy jest tak w rzeczywistości.

W dni, w których mam więcej czasu na przemyślenia i chcę się zabawić snuciem podejrzeń wyobrażam sobie, że naszego dyrektora tak naprawdę nie ma, od czasu do czasu zatrudniany jest tylko aktor grający go przed pracownikami. Z drugiej strony w placówce bankowej chyba musi być jakiś dyrektor. Już sam nie wiem co o tym myśleć.

Jasne plany na przyszłość

Moim wielkim marzeniem związanym z życiem zawodowym jest dostanie się na stanowisko dyrektora oddziału bankowego, dyrektor oddziału Zawiercie. Gdy podejmowałem pracę w zatrudniającym mnie banku, w głowie miałem tylko jedną myśl – pracować tak wydajnie, by awansować możliwie jak najszybciej i piąć się w strukturze firmy. Nigdy nie satysfakcjonowały mnie niskie stanowiska, bo wiem, że stworzony jestem do tego, by zarządzać, a nie być zarządzanym.

q59Moje plany odnośnie przyszłych awansów przez niektórych pracowników postrzegane jest jako lizusostwo i wkupywanie się w łaski przełożonych. Nic bardziej mylnego – nie podlizuję się, a po prostu dbam o swoje interesy, angażuję się w sprawy firmy i czuwam nad tym, by zarząd widział moje poświęcenie.

W pracy nie muszę mieć przyjaciół, bo praca nie jest od przyjaźnienia się. Gdy w końcu zostanę dyrektorem oddziału i tak nie będę się z nikim przyjaźnił, bo to byłoby nieprofesjonalne, dlatego nie ma sensu bratać się z innymi pracownikami. Na przyjaźnie w pracy i tak nie mam już większych szans, bo niestety nie jestem zbyt lubiany. Koledzy wykluczają mnie ze swoich spotkań, ignorują w planach i pomijają w rozmowach. Pewnie do tego obmawiają mnie za moimi plecami. Nigdy ich nie nakryłem, ale jestem pewny, że wyrażają się o mnie niezbyt pochlebnie.

Małe wagary

Dziś postanowiłem zrobić sobie wolne i nie poszedłem  do firmy. O 8 rano zadzwoniłem, że źle się czuję i nie przyjdę do pracy, a następnie położyłem się z powrotem do łóżka i przespałem dwie kolejne godziny. Jako dyrektor oddziału Łomża od czasu do czasu mogę sobie pozwolić na urywanie się z pracy, bo wiem, że nikt mi nic nie powie i nie zarzuci, że nie interesuję się firmą. Wolne od pracy biorę na tyle rzadko, że nie czuję się z tego powodu winny. Traktuję to jak małą nagrodę za sumienne wykonywanie wszystkich zawodowych obowiązków.

w59Podejrzewam, że pracownicy oddziału bardzo się cieszą, że dyrektora nie ma dzisiaj w firmie. Wiadomo jak to jest – jak nie ma kadry zarządzającej to każdemu pracuje się lepiej i mniej nerwowo.

Moje plany na dzisiaj nie są jeszcze sprecyzowane. Póki co wstałem, wypiłem herbatę i zjadłem jednego rogalika. Przejrzałem też najnowsze informacje w Internecie i zadzwoniłem do żony zapytać jak tam w pracy.

Dawno nie odwiedzałem siłowni, dlatego może akurat tam skieruję dziś swoje kroki. Mój brzuch zaczyna powoli przypominać piłeczkę, z czego nie jestem zadowolony. Teraz zbliżają się Święta, więc katowanie się brzuszkami nie ma sensu, ale może w nowym roku wezmę się ponownie na ćwiczenia. To nie będzie postanowienie noworoczne, bo takowych nie uznaję. Uważam, że postanowienia noworoczne to zwykły chwyt marketingowy mający zachęcić konsumentów do wydawania pieniędzy na produkty mające pomóc w jego realizacji. Jedna wielka ściema.

Raczej się nie polubimy

w59Po pierwszym dniu pracy w pewnym oddziale bankowym miałam nadzieję, że uda mi się dogadać ze wszystkimi swoimi nowymi współpracownikami i przełożonymi. Wszyscy wydawali się być bardzo sympatyczni i życzliwi. Zdecydowanie najtwardszym zawodnikiem wydawała się być moja bezpośrednia przełożona, pani Alina, która od razu zagoniła mnie do pracy i postanowiła nie dawać taryfy ulgowej. Po części byłam zadowolona z takiego obrotu spraw, bo nie czułam się jak odludek. Pierwszy dzień pracy upłynął mi na poznawaniu wszystkiego i wszystkich. Krótkie przygotowanie do pracy zawodowej w banku jest jednak niezbędne i tego etapu nie można pominąć.

Niestety, już drugiego dnia pracy okazało się, że nie wszyscy pracownicy oddziału są mili i sympatyczni. Wiedziałam, że dzieje się coś dziwnego gdy tylko zobaczyłam, że nagle wszyscy zaczynają zachowywać się zupełnie inaczej niż zwykle. W wielu oczach widziałam zdenerwowanie i wyraźny strach. Przyczyną tych negatywnych emocji okazał się być dyrektor oddziału Żory, który po kilkudniowej delegacji wrócił do oddziału i znów wprowadzał swoje dyktatorskie rządy.

Jako nowa pracownica zostałam wezwana na dywanik do dyrektora jako pierwsza. Ze spotkania wyszłam zielona i roztrzęsiona. W życiu nie spotkałam tak antypatycznego człowieka! Niby nie powiedział mi nic niemiłego, ale jego postawa i ton głosu sugerowały, że dyrektor zdążył już wyrobić sobie o mnie zdanie.