Monthly Archive: Marzec 2014

Władza zmienia

To zaskakujące jak bardzo władza i piastowanie odpowiedzialnego stanowiska w danej firmie wpływają na zachowanie człowieka i jego poczucie własnej wartości. Obecnego dyrektora oddziału znam jeszcze z czasów, gdy nie zajmował obecnej posady, a był zwykłym kierownikiem działu windykacji. W tamtych czasach Sebastian był zwykłym chłopakiem, który nie miał zbyt dużych ambicji co do swojego rozwoju zawodowego i dał się lubić. Parę razy zdarzyło nam się ściąć czy pokłócić, jednak były to sprzeczki konstruktywne, dotyczące głównie naszego życia zawodowego, które każdy chciał prowadzić jak najlepiej.

44Od momentu awansowania na dyrektora oddziału Sebastian zaczął przechodzić bardzo dużą metamorfozę, dyrektor oddziału Gniezno. Zmiany w jego charakterze następowały powoli, w sposób, który wielu osobom mógł umknąć. Ja sam dopiero po czasie zorientowałem się, że nowy Sebastian nie jest tym samym Sebastianem, którego znałem wcześniej.

O ile wcześniej lubiłem swojego kolegę z pracy teraz nie za bardzo za nim przepadam. Nigdy nie lubiłem osób, które uważały się za ósmy cud świata i twierdziły, że wszystko im się należy. Właśnie takim człowiekiem stał się Sebastian i strasznie ubolewam nad tym faktem. Szkoda, że musiał stać się takim bucem.

Paskudny dyrektor

43Dyrektor naszego lubińskiego oddziału bankowego jest zwyczajnym bucem, którego połowa pracowników banku z chęcią by się pozbyła. Gdy pracuje się pod kimś, kto jest niesympatyczny i nielubiany, praca idzie gorzej niż powinna, a każdy pracownik nie stara się na tyle, na ile mógłby się postarać w każdych innych warunkach. Dobrze wiem coś o tym, bo w warunkach terroru i braku sympatii pracuję od kilku dobrych lat.

Gdybym miał jakąkolwiek możliwość rezygnacji z zatrudnienia i wybrania się do innej, równie dobrze płatnej pracy, bez słowa złożyłbym wymówienie i uciekł do innej firmy. Niestety, raczej nie mam szans na powodzenie w szybkim znalezieniu nowej posady, a duży kredyt co miesiąc przypomina mi o tym, że nie mogę postępować pochopnie i zachowywać się jak nieokrzesany młokos. Mam kredyt do spłaty i mam własną rodzinę do wyżywienia. To ze względu na nich muszę pozostać rozsądny i z pokorą znosić wszystkie docinki i złe dni pana dyrektora, dyrektor oddziału Lubin.

Ostatnimi czasy po naszym banku krąży niepotwierdzona informacja (raczej plotka), że obecny dyrektor ma przejść do innego oddziału bankowego, a na jego miejscu pojawi się ktoś nowy. Ta wiadomość, choć niepewna, każdego nastraja bardzo optymistycznie i daje nadzieję na lepsze jutro. Mam nadzieję, że ktoś tam u góry nad nami czuwa i chce nam jakoś pomóc.

Przede wszystkim satysfakcja

42

Stanowisko dyrektora oddziału bankowego daje mi poczucie spełnienia zawodowego i osiągnięcia przed laty założonych celów. Uwielbiam to uczucie, które wypełnia moje serce, gdy każdego dnia rano staję przed drzwiami mojego gabinetu, na których widnieje moje imię i nazwisko oraz podpis: dyrektor oddziału. Patrząc na tę skromną, ale bardzo znacząca tabliczkę czuję dumę i radość, które jeszcze się pogłębiają w chwili złapania za klamkę i otwarcia drzwi do mojego gabinetu. Gabinet mam naprawdę wspaniały – ma 30 metrów kwadratowych i jest urządzony w bardzo gustownym, minimalistycznym stylu. Wszystko jest w nim białe, szare albo czarne, co daje poczucie sterylności chłodu, jednak dla mnie oznacza ciepło i wygodę.

Co najważniejsze, uczucie spełnienia zawodowego nie znika natychmiast po wyjściu z banku i udaniu się do domu. Nie, nawet w domu odczuwam, że jestem kimś lepszym niż byłem kilka lat temu. Czuję, że teraz mogę więcej i więcej, bo nic nie stoi mi na przeszkodzie. W swoim życiu zawodowym osiągnąłem już taki etap, w którym ma się praktycznie wszystko – władzę, prestiż i pieniądze. Na razie satysfakcjonuje  mnie obecny stan, jednak kto wie – może za parę lat zrodzi się we mnie ambicja na awans jeszcze wyżej? Miło by było zostać jakimś dyrektorem okręgowym lub generalnym. Wszystko jeszcze przede mną, zobaczymy co czas przyniesie, dyrektor oddziału Legionowo.

Nowe porządki

Gdy przeprowadziłem się do swojego nowego gabinetu, jaki otrzymałem wraz z objęciem funkcji dyrektora oddziału na początku załamałem ręce nad jakością i stanem mojego nowego miejsca pracy, a potem od razu zabrałem się za robienie remontów i wymianę mebli. Skoro już udało mi się zostać dyrektorem, dyrektor oddziału Tczew, musiałem posiadać gabinet odpowiedni do mojego stanowiska pracy. Peerelowski styl, jaki obszernemu pomieszczeniu nadał mój poprzednich zupełnie mi nie odpowiadał. Nie cierpię drewna na ścianach, a tym bardziej w postaci przyszarzałej boazerii.

41Na remont swojego gabinetu od razu wydałem dwadzieścia tysięcy złotych. Tyle kosztowało zerwanie podłogi i boazerii, położenie panelu, wygładzenie ścian i zakup odpowiednich mebli. Ekipa remontowa też nie była tania, ale na szczęście wszystko zrobiła odpowiednio.

Przez dwa tygodnie, w trakcie których trwały prace adaptacyjne mojego gabinetu przeniosłem się tymczasowo do jednej z sal konferencyjnych. Czułem się tam obco i mało prywatnie, jednak wiedziałem, że niekomfortowe uczucie jest tymczasowe, bo za jakiś czas zasiądę na wygodnym, własnoręcznie wybranym fotelu dyrektora i spojrzę na piękną przestrzeń mojego gabinetu. Opłacało się czekać, bo pomieszczenie wygląda teraz jak z jakiegoś magazynu wnętrzarskiego.

 

Mam za swoje

Wyraźnie czuję, że coś jest ze mną nie tak. Już wczoraj wieczorem pobolewało mnie gardło, jednak miałem nadzieję, że to chwilowy spadek formy i tymczasowa infekcja. Niestety, dzisiaj rano wstałem ze stanem podgorączkowym i uczuciem, jakbym w gardle miał wielki kaktus, który za każdym połknięciem śliny wbija mi się dotkliwie w miękką śluzówkę. Czuję, że to weekendowe podróże i spotkania ze znajomymi dały mi się we znaki, a weekendowe szaleństwo przyjdzie mi odpłacić własnym zdrowiem.

40Od kiedy rozpocząłem pracę w zawodzie dyrektora oddziału, dyrektor oddziału Częstochowa, nie mam prawie wcale czasu dla swoich znajomych. Gdy w tamten piątek jeden z kolegów zaproponował, byśmy całą paczką spędzili weekend poza Częstochową, targany wyrzutami sumienia związanymi z zaniedbaniem życia prywatnego, zgodziłem się na wyjazd, choć wcale nie czułem, że mam na  niego ochotę. Po całym tygodniu pracy w oddziale miałem ochotę nic nie robić, tylko leżeć przez cały weekend do góry brzuchem.

Duża ilość świeżego, zimnego powietrza i alkoholu wlewanego w organizm w celu „ocieplenia się” sprawiła, że dziś czuję się, jakbym lada chwila miał zejść z tego świata. Boli mnie głowa i gardło, mam wysoką gorączkę, leci mi z nosa, a suchy kaszel chce mi wyrwać płuca z klatki piersiowej. Wziąłem sobie dzień wolnego na podkurowanie się, ale podejrzewam, że na jednym dniu się nie skończy. Czeka mnie długotrwałe leżenie w łóżku i wygrzewanie rozchorowanego organizmu.

Dwaj synowie

Jestem przeogromnie dumna z moich dwóch synów, którzy nie zaprzepaścili swojej szansy na godne i wygodne życie, postawili na naukę i ciężką pracę, która im się opłaciła. Mówi się, że jeśli ma się bliźniaki, zawsze jeden jest bardziej zdolny od tego drugiego. Moi synowie są zapewne wyjątkiem od reguły, ponieważ zarówno Arek, jak i Marek są zdolnymi i ambitnymi chłopakami, którzy dążyli do postawionych przez siebie celów tak długo, aż ich nie osiągnęli.

39Jedyna różnica w mądrości moich synów polega na tym, że Arek jest typowym humanistą rozmiłowanym w historii, w kulturze i polityce, przez co wybrał się na studia prawnicze, które ukończył z wyróżnieniem. Obecnie Arek jest wziętym adwokatem w Kaliszu, ma własną kancelarię adwokacją i spełnia się w tym, co robi. Marek, z kolei, to umysł ścisły, który z historią nigdy sobie nie radził, natomiast równania matematyczne czy wzory chemiczne nie stanowiły dla niego większego problemu. Marek ukończył ekonomię i po wielu latach pracy w banku dostał się na stanowisko dyrektora oddziału, dyrektor oddziału Kalisz.

Obydwaj moi synowie w swoim życiu zawodowym osiągnęli pełnię szczęścia i zadowolenia z samym siebie. Niestety, jak to często w życiu bywa, sukces zawodowy nie idzie w parze z sukcesem prywatnym. Arek rok temu przeszedł przez trudny rozwód ze swoją żoną, po którym przez długi czas nie mógł się pozbierać. Marek nigdy nie był żonaty, bo posada dyrektora skutecznie umożliwia mu nawiązanie trwałych relacji z kobietami. Marek nie ma czasu na rodzinę, bo póki co zajęty jest rozwojem swojej kariery. Cały czas powtarzam mu, że powinien zająć się sprawami osobistymi, ale nie chce mnie słuchać.

Przed rozmową kwalifikacyjną

38Wczoraj wysłałem dokumenty aplikacyjne jako odpowiedź na ofertę pracy skierowaną do dyrektorów oddziału placówki telekomunikacyjnej i już dziś otrzymałem telefon z zaproszeniem na rozmowę kwalifikacyjną, która odbędzie się w następnym tygodniu w poniedziałek o godzinie 12.00. Najchętniej ustawiłbym to spotkanie najwcześniej jak się dało, jednak termin był nienegocjowalny, a ja musiałem na niego przystać, o ile zależało mi na udziale w rozmowie.

Jakiś czas temu pożegnałem się z funkcją dyrektora w pewnej firmie prywatnej i od tego czasu rozpocząłem poszukiwania podobnego stanowiska pracy. Wbrew moim oczekiwaniom i powszechnym opiniom pracy dla dyrektorów nie ma w Rybniku zbyt wiele, a oferta zatrudnienia na stanowisku dyrektora oddziału była jedną z niewielu, jakie pojawiły się w ostatnim czasie w Internecie.

Na początku swojego bezrobocia zarzekałem się, że nie chcę pracować w branży telekomunikacyjnej ani finansowej, jednak teraz moje nastawienie uległo zmianie i jestem otwarty na wszelkie możliwe opcje nawiązania współpracy. Obecna sytuacja na rynku pracy jest dość trudna, dlatego nie ma co narzekać i być wybrednym – lepiej brać co jest i dopiero po jakimś czasie decydować się na zmiany i poszukiwanie nowych wyzwań, dyrektor oddziału Rybnik.

Mam nadzieję, że zbliżająca się rozmowa kwalifikacyjna nie pójdzie mi tak, jak ta poprzednia, czyli beznadziejnie. Tym razem mam zamiar porządnie przygotować się na spotkanie, a nie jak ostatnio iść na żywioł. Pracodawcy chyba nie przepadają za nieprzygotowanymi kandydatami.

Duże zakupy

37Postanowiłam, że pierwszą pensję w zawodzie dyrektora oddziału w całości wydam na własne zachcianki, potrzeby, zakupy i rzeczy, o których zawsze marzyłam. Uznałam, że po dwóch miesiącach ciężkiej walki o awans należy mi się jakaś nagroda, a skoro przyjmując ofertę pracy jako dyrektor przyjęłam bardzo korzystne warunki finansowe, po pierwszym miesiącu dyrektorowania miałam naprawdę sporo pieniędzy na rozpieszczanie samej siebie. W zawodzie dyrektora oddziału zarabiam prawie 10 tysięcy złotych netto – sami przyznacie, że to całkiem niezła kwota na babskie zakupy.

Roztrwanianie pierwszej pensji rozpoczęłam od zakupu nowego serwisu obiadowego na dwanaście osób, o którym marzyłam od przeszło dwóch lat. Niestety, jakoś nigdy wcześniej nie mogłam się zebrać, by wydać ponad tysiąc złotych na ładne talerze, jednak w końcu mogłam sobie pozwolić na rozrzutność. Po talerzach przyszedł czas na prezenty „dla siebie”, które skończyły się wydaniem prawie trzech tysięcy złotych na nowe ubrania i kosmetyki. Pojechałam do największej galerii handlowej w promieniu pięćdziesięciu kilometrów i nie żałowałam pieniędzy na to, co akurat wpadło mi w oko. Wiedziałam, że i tak nie wydam wszystkiego, bo jestem dość wybredna.

Aby dobrze zakończyć sezon wydawania pieniędzy, postanowiłam najbliższy weekend spędzić w luksusowym salonie spa, gdzie zrelaksowałam się od palców u stóp, aż po czubek głowy. Wypoczęta, zadowolona i świetnie ubrana mogłam z lekkim sercem rozpocząć kolejny miesiąc urzędowania jako dyrektor oddziału Tarnów!

Trudne sprawy

Wśród swoich znajomych mam pewnego kolegę, Maćka, który od wielu lat pracuje jako dyrektor oddziału Sosnowiec. Szczerze dziwię się jego żonie, że cały czas ze stoickim spokojem znosi nieobecność męża w domu i nie przejmuje się tym, że jej partner więcej czasu spędza w biurze niż w domu, z rodziną. Jola ma iście anielską cierpliwość na tego swojego mężą.

36Maćka i Jolkę poznałam jeszcze na studiach, gdy wszyscy byliśmy młodzi, weseli i mieliśmy ogromne plany na przyszłość. Studiowaliśmy ekonomię i marzyliśmy o jakiejś zawrotnej karierze w finansach. Tylko Maćkowi udało się zrobić wielką karierę, jednak pod względem ogromu poświęcenia i pracy jakie musiał włożyć, aby otrzymać posadę dyrektora oddziału nazwałabym go raczej wielkim przegranym.

Od czasu do czasu otrzymuję smutny telefon od Jolki, która prosi o szybkie spotkanie, na którym mogłaby się dowoli wypłakać mi w rękaw. Szkoda mi Jolki i współczuję życia, jakie ma u boku swojego Maćka. Maciek, w trakcie kilkunastu lat pracy w banku bardzo się zmienił – z wesołego chłopaka o pogodnym usposobieniu stał się dyrektorem z krwi i kości – mrukiem, który uważa, że pozjadał wszystkie rozumy i każdy znajomy powinien kłaniać mu się w pas, z racji tego, na jak wysokim stanowisko siedzi. Już dawno przestałam lubić Maćka, jednak nie powiem tego otwarcie Joli, bo załamałaby się jeszcze bardziej. Staram się ją wspierać jak mogę, jednak nie jestem cudotwórcą i nie poradzę na każde smutki.

Rekompensata

Mój sposób postępowania w stosunku do członków rodziny nie jest zbyt dobry. Nie mam czasu na terminowe powroty z pracy do domu, na czym cierpią moje relacje z żoną i dziećmi. Aby jakoś zrekompensować rodzinie brak mojej obecności w ich życiu, próbuję przekupić ich za pomocą prezentów i dużych zastrzyków finansowych, które mogą wykorzystywać na dowolnie przez siebie wybrane cele.

35Z żoną nie mamy wspólnego konta bankowego, ponieważ przed zawarciem związku małżeńskiego zdecydowaliśmy o rozdzielności majątkowej. Nie oznacza to jednak, że nie daję żonie pieniędzy na utrzymanie domu i dbanie o domowe ognisko. Od czasu do czasu funduję jej również eleganckie wizyty w spa lub w salonach kosmetycznych. Dzieci otrzymują ode mnie co tydzień wysokie kieszonkowe, a do tego nie szczędzę pieniędzy na ich zachcianki czy marzenia. Gdy syn wymyślił, że chciałby wyjechać na dwa tygodnie do Austrii w góry, bez zastanowienia dałem mu pieniądze na rozwijanie swoich snowboardowych pasji. Córka namawia mnie na zakup samochodu dla niej i chociaż nadal nie wyraziłem zgody, prędzej lub później Zuza postawi na swoim i dostanie wymarzonego Mini Morrisa.

Podejrzewam, że moja rodzina wolałaby zamiast pieniędzy otrzymać od czasu do czasu moją obecność w ich życiu, jednak jako dyrektor oddziału Tychy nie mam zbyt dużo czasu na życie prywatne. Mój oddział pracuje nawet w soboty, dlatego jedynie w niedziele spędzam czas w domu. Gdy nie ma mnie w pracy i tak myślami wciąż w niej jestem, a wolne chwile poświęcam na nadganianie zawodowych obowiązków i obmyślanie strategii. Chyba jestem pracoholikiem.