Dbam o męża

Mój mąż jak na dyrektora oddziału i człowieka bardzo wpływowego jest osobą dość skromną i starającą się nie wywyższać ani posadą, ani ilością pieniędzy, jakie co miesiąc przynosi do naszego domu. Ma zupełnie inny charakter od mojego, co uważam za duży atut. Ja wiem, że jestem rozrzutna i lubię się pochwalić nowym ubraniem czy zrobić wrażenie na gościach elegancją naszego wspólnego domu. Jurek mógłby mieszkać w pięćdziesięciometrowym, skromnym mieszkaniu w centrum Bielska i dla niego byłoby to wystarczające. Gdyby nie moje usilne namowy i starania, nasz dom pewnie nigdy by nie powstał i całe życie gnietlibyśmy się w bloku.

Lubię skromność mojego męża, jednak od czasu do czasu strasznie mnie ona denerwuje. Dobrze, gdy ktoś jest oszczędny i mało wystarcza mu do szczęścia, jednak nie należy przesadzać. Uważam, że lepiej jest od czasu do czasu wydać więcej pieniędzy na coś lepszego i porządniejszego, niż co chwila kupować kiepskiej jakości produkty. Mój mąż, gdyby nie ja, na pewno zdecydowałby się zadowolić czymś tańszym, co po kilku pierwszych użyciach nadawałoby się wyłącznie do wyrzucenia.

Nie musze chyba wspominać, że to ja odpowiadam za to, co znajduje się w szafie mojego męża, dyrektor oddziału Bielsko-Biała. To ja dbam o to, żeby mąż wyglądał jak na dobrego dyrektora przystało, a nie chodził dzień dnia w tej samej koszuli i nie narażał się na złośliwe komentarze ze strony podwładnych. Mąż dostosowuje się do moich zaleceń, bo wie, że ze mną nie wygra. Woli od razu przystać na moje propozycje niż tracić czas i nerwy na zbędne kłótnie, w których w końcu i tak to ja wygram.


Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *