Awansowałem

Gdy zaproponowano mi awans na stanowisko dyrektora oddziału w pierwszej chwili pomyślałem, że ktoś robi sobie ze mnie straszliwy żart i jestem w ukrytej kamerze. Niewiele myśląc zacząłem rozglądać się po gabinecie prezesa firmy w poszukiwaniu kamery nagrywającej moją reakcję. Gdy nic takiego nie dostrzegłem na powrót zwróciłem się do prezesa i spojrzałem mu z powagą w oczy. W jego oczach nie czaiła się żadna iskierka rozbawienia, a jedynie uwaga i skupienie. Wtedy zrozumiałem, że chyba naprawdę proponuje mi stanowisko dyrektora oddziału Jastrzębie Zdrój i nie pozostaje mi oczywiście nic innego, jak tylko się zgodzić.

Zaraz po wyjściu z biura pomyślałem sobie o swoich kolegach z pracy i ich reakcji na mój awans. Przecież ja nawet nie ubiegałem się o stanowisko dyrektora, bo nie widziałem w tym sensu. W walkę o awans zaangażowane były natomiast trzy inne osoby, które co chwila kopały pod sobą dołki i próbowały się wyprzedzać w staraniach zawodowych. Kiedy dowiedzą się, że ostatecznie to ja zostałem awansowany, na pewno będą bardzo źli. Pomyślą, że zrobiłem to specjalnie – nic nikomu nie powiedziałem i w tajemnicy przed wszystkimi ubiegałem się o posadę dyrektora. A ja przecież naprawdę nie zrobiłem nic ku temu, by awansować. Pracowałem jak zwykle i starałem się nie zwracać uwagi na bitwę o stanowisko toczącą się pod moim nosem.  Jak widać prezes firmy zauważył moje opanowanie i dobrą pracę, dlatego to ja zostałem nowym dyrektorem, dyrektor oddziału Jastrzębie-Zdrój.


Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *