w59Po pierwszym dniu pracy w pewnym oddziale bankowym miałam nadzieję, że uda mi się dogadać ze wszystkimi swoimi nowymi współpracownikami i przełożonymi. Wszyscy wydawali się być bardzo sympatyczni i życzliwi. Zdecydowanie najtwardszym zawodnikiem wydawała się być moja bezpośrednia przełożona, pani Alina, która od razu zagoniła mnie do pracy i postanowiła nie dawać taryfy ulgowej. Po części byłam zadowolona z takiego obrotu spraw, bo nie czułam się jak odludek. Pierwszy dzień pracy upłynął mi na poznawaniu wszystkiego i wszystkich. Krótkie przygotowanie do pracy zawodowej w banku jest jednak niezbędne i tego etapu nie można pominąć.

Niestety, już drugiego dnia pracy okazało się, że nie wszyscy pracownicy oddziału są mili i sympatyczni. Wiedziałam, że dzieje się coś dziwnego gdy tylko zobaczyłam, że nagle wszyscy zaczynają zachowywać się zupełnie inaczej niż zwykle. W wielu oczach widziałam zdenerwowanie i wyraźny strach. Przyczyną tych negatywnych emocji okazał się być dyrektor oddziału Żory, który po kilkudniowej delegacji wrócił do oddziału i znów wprowadzał swoje dyktatorskie rządy.

Jako nowa pracownica zostałam wezwana na dywanik do dyrektora jako pierwsza. Ze spotkania wyszłam zielona i roztrzęsiona. W życiu nie spotkałam tak antypatycznego człowieka! Niby nie powiedział mi nic niemiłego, ale jego postawa i ton głosu sugerowały, że dyrektor zdążył już wyrobić sobie o mnie zdanie.