Jasne plany na przyszłość

Moim wielkim marzeniem związanym z życiem zawodowym jest dostanie się na stanowisko dyrektora oddziału bankowego, dyrektor oddziału Zawiercie. Gdy podejmowałem pracę w zatrudniającym mnie banku, w głowie miałem tylko jedną myśl – pracować tak wydajnie, by awansować możliwie jak najszybciej i piąć się w strukturze firmy. Nigdy nie satysfakcjonowały mnie niskie stanowiska, bo wiem, że stworzony jestem do tego, by zarządzać, a nie być zarządzanym.

Moje plany odnośnie przyszłych awansów przez niektórych pracowników postrzegane jest jako lizusostwo i wkupywanie się w łaski przełożonych. Nic bardziej mylnego – nie podlizuję się, a po prostu dbam o swoje interesy, angażuję się w sprawy firmy i czuwam nad tym, by zarząd widział moje poświęcenie.

W pracy nie muszę mieć przyjaciół, bo praca nie jest od przyjaźnienia się. Gdy w końcu zostanę dyrektorem oddziału i tak nie będę się z nikim przyjaźnił, bo to byłoby nieprofesjonalne, dlatego nie ma sensu bratać się z innymi pracownikami. Na przyjaźnie w pracy i tak nie mam już większych szans, bo niestety nie jestem zbyt lubiany. Koledzy wykluczają mnie ze swoich spotkań, ignorują w planach i pomijają w rozmowach. Pewnie do tego obmawiają mnie za moimi plecami. Nigdy ich nie nakryłem, ale jestem pewny, że wyrażają się o mnie niezbyt pochlebnie.


Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *